Mercedes G 63 AMG 6x6

Trzyosiowy Mercedes G 63 AMG 6×6 demonstruje możliwości producenta i wpisuje się w niszę rynkową. Sprawdzamy jego możliwości zarówno w mieście, jak i terenie.

Trawiaste, skaliste pagórki na torze testowym Magna kierowcy określili mianem „Mini Schóckl”. Zza kierownicy Mercedesa G 63 AMG 6×6 wszystko wydaje się tu jednak i za wąskie, i za małe. Natychmiast przychodzi na myśl trafniejsze określenie toru jako „Mikro Schóckl”. Podczas jazdy trzyosiową wersją klasy G znikają również wszelkie przeszkody i w tajemniczy sposób wygładzają się nierówności terenu.

Uliczki centrum Grazu także wydają się wyjątkowo ciasne. Jest tak wąsko, że podczas skręcania można mieć wrażenie sterowania tankowcem, a nie prowadzenia samochodu. Uliczny parking okazuje się również przyciasny. Zaparkowany tylko na chwilę Mercedes blokuje ruch tramwajowy. Budowniczowie miasta już w 1245 roku, kiedy to Graz otrzymał herb miejski, powinni przewidzieć, że właśnie tu będzie produkowany ten model Mercedesa.

Link sponsorowany: Odzież patriotyczna

Czyżby wtedy nie było klasy G? A wydawałoby się, że jest ona od zawsze. Dla samochodu 35 lat, bo od tylu jest produkowany, to wręcz wiek biblijny. W tym czasie niejedno już przeżył. Mutował od spartańskiego samochodu wojskowego do szlachetnego auta offroadowego o wyraźnym charakterze lifestyle’owym. Z sukcesami uczestniczył w wyścigach na pustyni, a globtroterzy traktowali go jak ojczyznę na kółkach. Był wydłużany, skracany, opancerzany, przerabiany i nawet pozłacany. Powstały też liczne wersje specjalne. Niektóre były wyjątkowo wytrzymałe, odporne, przeznaczone na „potrzeby instytucji niecywilnych”, inne były odpicowane i stuningowane z uwzględnieniem gustów (lub ich braku) klientów z grubymi portfelami.

Prezentowany dziś model to właściwie dwa auta w jednym. Na bazie samochodu trzyosiowego przeznaczonego pierwotnie do celów militarnych w ramach współpracy z AMG powstał model, który jedynie na pierwszy rzut oka wygląda na zwariowany show car. W rzeczywistości ta wersja G jest traktowana jak najbardziej poważnie i może być wykorzystywana jak każdy inny wóz klasy G – od pojazdu pomocy drogowej do karetki poruszającej się w terenie.

Dzika mieszanka auta ciężarowego i wyścigowego.

To auto prowadzi się inaczej niż zwykły samochód terenowy, a także inaczej niż inny pojazd trzyosiowy. W końcu również odmiennie niż klasyczny samochód osobowy.

I zupełnie inaczej niż inne Mercedesy AMG z silnikiem biturbo V8 o mocy przekraczającej 500 KM. W zasadzie jeździ jak mieszanka samochodu ciężarowego i wyścigowego – jest pełen sprzeczności i kontrastów. Wsiadanie jest uciążliwe, ale będąc już w środku, można jednak spocząć na luksusowej dizajnersko pikowanej skórze. Panel sterowania umieszczony nad górną krawędzią szyby wydaje się pochodzić z innego świata. Bardziej przypomina przełączniki w samolocie lub przyciski dźwigu budowlanego. Wraz z manometrami tworzą centralkę obsługi instalacji sprężonego powietrza oraz regulacji ciśnienia w kołach.

Przy wciśnięciu pedału gazu ośmiocylindrowy silnik zaczyna grzmieć, tak że sąsiadowi wyskoczyłyby z szafki kieliszki do szampana. Oczywiście, gdyby takowi sąsiedzi tu byli. Przerobiona przez AMG siedmiostopniowa automatyczna skrzynia zmienia biegi szybko i precyzyjnie. Choć wóz waży prawie cztery tony, to sunie przed siebie z impetem oblężniczego tarana. Ogromna masa została pokonana jeszcze większą mocą. Najczystsza forma ilustrująca działanie siły i przeciwsiły.

Taki wóz naprawdę ma sens, bo sprawia radość.

Jeżeli ktoś oczekuje, że kanciasty kolos delikatnie amortyzuje, ten jest w błędzie. Na każdym metrze daje się odczuć jego ogromną masę.

Droga prowadząca na wzgórze Schóckl ma kilka ostrych zakrętów i nawrotów. Na wielu z nich motocykliści próbują rozgrywać zawody w konkurencji na najbardziej spektakularne przechyły w zakręcie. Próba podążenia za nimi sześciokołowcem o mocy 544 KM kończy się żałosnym jękiem terenowych opon na asfalcie, a na najbardziej ostrych nawrotach przednie wewnętrzne koło zaczyna tracić kontakt z nawierzchnią.

Najwięcej radości samochód daje jednak na terenie testowym firmy Magna. Zbiornik wodny o głębokości prawie metra można przeciąć zdecydowanie dynamiczniej niż zazwyczaj. Natomiast tory na wzniesieniach, które zwykle są wykorzystywane do przeprowadzenia testu ruszania na pochyłościach, sprawdzają się w roli rozbiegów do skoków.

Opr. Piotr Ceran

Facebook Comments
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Dla zmotoryzowanych

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Niepowtarzalne smaki

Dla wielu osób smak potrawy jest najważniejszy. Przez nieodpowiedni dobór czy złą ilość pr…