Zdaniem Żuka polskie start-upy otrzymają zbyt małe wsparcie w zakresie rozszerzania swojej działalności poza granice Polski. Przyznaje, że marzy mu się utworzenie nad Wisłą miasteczka technologicznego, które stałoby się swoistą wylęgarnią innowacyjnych firm bazujących na nowych technologiach.

– Uważam, że w Polsce naprawdę warto prowadzić własny biznes – podkreśla Żuk.

Entuzjazmu prezesa Polski Przedsiębiorczej nie ogranicza nawet pytanie o to, czy nie obawia się konsekwencji wyschnięcia unijnego źródełka funduszy strukturalnych. Jego zdaniem kulejące prawo i nadmierna biurokracja nie są w stanie podciąć skrzydeł polskim przedsiębiorcom.

– Infrastruktura i prawo to co najwyżej 20 proc. sukcesu. Reszta zależy od chęci, pomysłu i odpowiedniego ekosystemu – twierdzi Żuk.

Innowacja, głupcze!

Niestety, liczby nie dają powodów do takiego optymizmu. Eksperci policzyli, że gdyby nie pomoc finansowa z Unii, to w 2011 roku polskie PKB byłoby niższe nawet o 5,6 pkt. proc., a stopa bezrobocia wzrosłaby o 3,2 pkt. proc. Pozytywne myślenie może nie wystarczyć przedsiębiorcy, by zmierzyć się z rzeczywistością zatorów płatniczych, wygasających kredytów obrotowych, biurokracji i coraz większej liczby likwidowanych przedsiębiorstw. Nawet jeśli na pociechę dostanie niższy deficyt i spełnienie przez Polskę kryteriów konwergencji.

Zdaniem prof. Krzysztofa Rybińskiego, rektora Uczelni Vistula i wykładowcy SGH, prawdziwym problemem Polski jest brak innowacji. W 2010 roku polskie firmy zatrudniające powyżej 10 osób wydały na innowację ponad 34 mld zł, ale aż 60 proc. tej kwoty przeznaczyły na zakup nowoczesnych rozwiązań z zagranicy, a nie wymyślanie własnych. Rząd aż dwie trzecie środków unijnych przeznacza na wsparcie rozwoju gospodarczego i innowacyjności, ale w latach 2008-2010 innowacje wprowadzała tylko co szósta firma przemysłowa i co ósma usługowa. Według GUS-u to o kilka procent mniej niż w poprzednich latach.

Czy jeśli ktoś nauczy się pakować do słoika jednego ogórka więcej niż dotychczas, to jest to innowacja? – pytał retorycznie Krzysztof Rybiński podczas zorganizowanej pod koniec marca konferencji „Innowacyjność terapią dla polskiej gospodarki”. – Nie bardzo, chyba że dla kupującego. A jeśli firma sprzedająca burritos zacznie wykorzystywać Twittera do kontaktów z klientami i dzięki temu jej sprzedaż rośnie o 5 tys. proc. w trzy miesiące, to czy to jest innowacja? Moim zdaniem – tak, bo klient zyskuje łatwiejszy dostęp do produktu, a firma zarabia więcej. Tak długo, jak w Polsce będziemy uważali jednego ogórka w słoiku więcej za innowację, ten kraj nie ruszy z miejsca.

Grzegorz Morawski

SPIS TREŚCI

https://weselnykamerzysta.pl/depresja-przedsiebiorcy-deficyt-pkb-rosnie-cz-1/
https://weselnykamerzysta.pl/depresja-przedsiebiorcy-deficyt-pkb-rosnie-cz-2/
https://weselnykamerzysta.pl/depresja-przedsiebiorcy-deficyt-pkb-rosnie-cz-3/

Facebook Comments
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Dla pracowitych

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Cokół – budownictwo

Ta górna, wystająca pod teren część ściany fundamentowej, chroni elewację przed zawilgocen…