Spojrzenie zza krat

Wyszła i nie powróciła

Wybór padł na ogromny hotel Moon Pałace Resort w Cancun, na wschodnim wybrzeżu Meksyku. Zamieszkali w nim we czwórkę: Monika, Bill i dwójka ich dzieci. Pobyt w nad atlantyckich luksusach zaplanowali na dziesięć dni. Przez pięć dni trzymali się wszyscy razem. Wspólnie spędzali czas, nie oddalali się od siebie. Późnym popołudniem szóstego dnia, a był to 5 kwietnia 2010 roku, Monika wyszła z pokoju i już nigdy nie powróciła.

Nie wiadomo dokładnie. w jakich nastrojach Bill i Monika spędzili te dni w meksykańskim raju i czy rzeczywiście podjęli próbę naprawy swego małżeństwa. On mówił, że .było OK”, a więc ani lepiej, ani gorzej niż przed wyjazdem z Los Angeles. Monika nie miała już nic na ten temat do powiedzenia. Natomiast jej siostry twierdziły, że nadal było między nimi źle. Wiedziały o tym z rozmowy telefonicznej z Moniką, przeprowadzonej na dzień przed jej zaginięciem. Mówiła, że trudno naprawić zrujnowane relacje, bo fakt jego zdrady oraz uczucie do innej kobiety wznosiły się między nimi jak ogromny, trudny do sforsowania mur.

-Nie przejmuj się, Monika. Wszystko będzie dobrze – pocieszała ją Helen. – Wracaj jak najszybciej, bo czeka cię wiele pracy. Musisz odbudować swoje życie i wrócić do stanu, w jakim żyłaś przed tym małżeństwem. Zaczniesz wszystko od nowa. Nie mamy cienia wątpliwości, że sobie z tym świetnie poradzisz. Znowu będziesz szczęśliwa.

Fakt i sens tej rozmowy Bill pozostawił bez komentarza. Gdy stało się oczywiste, że 5 kwietnia żona nie wróciła do hotelowego pokoju ani wieczorem, ani przez całą noc, zawiadomił policję. Złożył zeznanie, według którego Monika oddaliła się od rodziny około godziny 18.00

pod pretekstem odwiedzenia sklepów na pobliskim deptaku handlowym. On przez kilkanaście godzin nie wątpił w powrót żony. Zniknięcie Moniki nie od razu wytrąciło go z równowagi. To, co było między nimi (a twierdził, że wszystko było „w jak najlepszym porządku”), nie liczyło się wcale w porównaniu z dobrem ich dzieci.

Podczas gdy ona gdzieś się włóczyła, on musiał się zająć córeczką i synkiem. Z godziny na godzinę dzieci stawały się coraz bardziej niespokojne. – Gdzie jest mama? Ja chcę do mamy! – pytała Kamila, zaś mały Alex zanosił się od szlochu. W końcu udało mu się namówić dzieci na kąpiel i położenie się do łóżek. Gdy wreszcie zasnęły, on wielokrotnie wychodził z pokoju. Nie zmrużył oka przez całą noc. Zaglądał do wszystkich budynków i zakamarków hotelowego kompleksu. Na basenach szalała młodzież, w restauracjach i w dyskotekach widział pełno bawiących się ludzi, a jego nachodziły czarne myśli, bo nie potrafił znaleźć logicznego uzasadnienia odejścia Moniki. Mijały godziny tej strasznej nocy, a on na zmianę sprawdzał czy dzieci śpią, po czym znowu wyruszał na poszukiwania. Gdy opadał z sił, siadał na krześle przy windach i łudził się, że ona niespodziewanie wysiądzie z jednej z nich lub wyłoni się z mroku korytarza.

Monika nie wróciła. Ani tej nocy, ani już nigdy więcej. Bill musiał pogodzić się ze stratą żony i matki swych dzieci. Oczekując na wyjaśnienie tajemnicy jej zniknięcia, nie spodziewał się jednak, że jego wypełnione sukcesami zawodowymi życie dobiega do granicy, za którą czeka go już tylko poniżenie i cierpienie.

Ciąg dalszy artykułu: Spojrzenie zza krat: https://weselnykamerzysta.pl/tag/spojrzenie-zza-krat/

Facebook Comments
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Dla aktywnych

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Odzież patriotyczna – czyli polskie wzornictwo i doskonała jakość.

  Żyjemy w czasach, w których tandeta i słabej jakości produkty zostają pomału wypier…