Spojrzenie zza krat

Helen i Aldona zrelacjonowały również treść ostatnich rozmów telefonicznych z Moniką, potwierdzających fakt, że pojednawcza wyprawa do Cancun nie przyniosła oczekiwanych przez męża zmian w jej decyzji o rozwodzie. Bill nigdy nie miał w nich sojuszniczek. Zawsze uważały go za rozpustnego aroganta, snującego w swej wybitnie inteligentnej głowie egoistyczne plany na udane, bezkarne życie z innymi kobietami. Teraz ich siostra nie żyła, a one były całkowicie przekonane, że tylko on mógł być sprawcą jej śmierci.

Pragnęły więc zemsty. Powiedziały śledczym, jakim zapewne motywem kierował się, doprowadzając do śmierci żony. Przygotowując się do rozwodu, Monika stała się jego groźnym przeciwnikiem, zamierzała przejąć znaczną część jego majątku i odebrać mu dzieci. Przewidywanie nadchodzącego kataklizmu w dotychczasowym niefrasobliwym życiu musiało być dla niego rzeczywiście bolesne, skoro postanowił zwabić ją do Cancun i zamordować. Mógł to zrobić równie dobrze w Kalifornii, ale zła sława, którą owiany był Meksyk, zapewniała mu alibi.

Meksykańscy śledczy całkowicie zgadzali się z takim rozumowaniem. Rozważania nad motywem zabójstwa Moniki układały się w łańcuch logicznych poszlak. Na ich liście był m.in. fakt, że zmarła posiadała ubezpieczenie na życie w wysokości miliona dolarów, do podziału między dzieci. Mogło to zainteresować męża, który po jej śmierci stawał się jedynym opiekunem beneficjentów tak wysokiego ubezpieczenia.

Oprócz poszlak na niekorzyść Billa świadczyły również dowody materialne i zeznania świadków. Jego żona nigdy nie wyszła z hotelu, bo gdyby chciała udać się na zakupy do pobliskiego pasażu handlowego, ten fakt zostałby odnotowany przez strażników – zgodnie z obowiązującą procedurą bezpieczeństwa – w książce wyjść i powrotów. W pokoju i na balkonie znaleziono niewielkie ślady krwi. Dwaj młodzi goście hotelowi, przechodząc tamtej nocy przez korytarz, usłyszeli przeraźliwe krzyki kobiety dochodzące z pokoju zajmowanego przez Billa z rodziną. Bill miał na ciele, zwłaszcza na dłoniach, na klatce piersiowej i na szyi, liczne głębokie zadrapania, co wytłumaczył otarciem o kamienie podczas niedawnego przenoszenia dzieci z łodzi wycieczkowej na stromy brzeg.

Ostateczna wersja oskarżenia była więc taka: Bill Wellman zamordował żonę w hotelowym pokoju, a następnie pod osłoną nocy wyniósł jej zwłoki poprzez balkon do pobliskiej studzienki ściekowej.

Nie pasował jednak do tej wersji fakt, że przypuszczalne zmagania tych dwojga, wymierzanie ciosów, duszenie, a wreszcie używanie do obrony ostrych paznokci – to wszystko odbywało się w jednym pokoju, w obecności śpiących dzieci.

Dzieci nic nie słyszały, więc może istotnie morderstwo nie odbyło się w taki sposób, jak przedstawiało to oskarżenie? Może zabójcą był kto inny niż mąż Moniki?

Facebook Comments
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Dla aktywnych

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Odzież patriotyczna – czyli polskie wzornictwo i doskonała jakość.

  Żyjemy w czasach, w których tandeta i słabej jakości produkty zostają pomału wypier…