Od jakiegoś czasu amatorom ryb morskich towarzyszy wizja tuńczyka zanieczyszczonego rtęcią. Wizja ma swoje uzasadnienie, ponieważ morza są wręcz utkane zatopionymi jednostkami kiedyś pływającymi, a także zanieczyszczeniami spływającymi z rzek i ze statków. W rezultacie mamy akweny wypełnione metalami ciężkimi, wśród których rtęć zasłużyła sobie na opinię najgorszą z możliwych. Jak w tym kontekście traktować ryby, które nie dość, że są droższe od wołowiny, to jeszcze nasycone rtęcią?

Na szczęście pojawiło się przysłowiowe światełko w tunelu. Kilka lat temu, podczas międzynarodowej konferencji zdrowotnej w Melbourne, wystąpił profesor Nicholas Ralston – biochemik z Uniwersytetu Północnej Dakoty (USA) i zaprezentował rezultaty swoich badań nad selenem.

Nokaut dla rtęci

Według niego jest to pierwiastek mający zdolność wiązania rtęci! Ponieważ wiąże on się z rtęcią w stosunku jeden do jednego, więc te niebezpieczne cząsteczki rtęci automatycznie tracą swoją samodzielność, a tym samym zdolność szkodzenia organizmowi. Po prostu zostają wyłapane przez selen i wydalone.

Reklama:  Na tylko zdrowe catering zaprasza: BG Catering

 

Ralston dodał również, że u wielu gatunków ryb morskich, między innymi w pewnych gatunkach tuńczyka, istnieje selen jako składnik rybiego organizmu i że ten składnik jest w stanie zniwelować niebezpieczeństwo płynące ze strony groźnej rtęci.

Dawka bezpieczna

Oczywiście, wierzymy na słowo, ale mimo wszystko nie jesteśmy pewni, czy w konsumowanej akurat rybie znajduje się jakiś selen oraz czy w nas samych istnieje taka dawka tego pierwiastka, która byłaby wstanie zneutralizować toksyczność metali ciężkich.

Aby upewnić się do końca, należy „znać miarę”. Miarą bezpieczną dla nas będzie dawka od 100 do 125 mcg selenu na dobę, bo tylko taka ilość jest w stanie zapewnić organizmowi obronę.

Jałowa gleba europejska

Rzeczywistość wcale nie jest optymistyczna i co gorsza – dotyczy to prawie całej Europy. Z badań przeprowadzonych w różnych krajach europejskich wynika, że z selenem jest cieniutko. I tak codzienne spożycie selenu w produktach spożywczych Szweda wynosi 38 mcg, Czecha – 38. Polaka – 40, Hiszpana – 41, Włocha -42 mcg. Trochę lepiej jest w Szwajcarii – 70 i w Anglii – 65 mcg, ale to i tak nie wystarczy.

Produkty w których znajdziemy SELEN
Produkty w których znajdziemy SELEN

Fiński eksperyment

Co ciekawe, do roku 1976 najmniej selenu znajdowano w diecie fińskiej, czego rezultatem była między innymi wręcz epidemia chorób układu krążenia. Kiedy podsumowano wyniki badań, wyszło na jaw, że gleba i wyrośnięte na niej produkty pozwalają na spożycie 30 mcg, a w niektórych okręgach nawet 25 mcg selenu. Finlandia stała się więc poletkiem doświadczalnym pod kątem „selenizacji” gleby i teraz Finowie spożywają ten pierwiastek na poziomie 113 mcg dziennie, zyskując mocno na zdrowiu.

Życiowa konieczność

Jakie jest wyjście dla nas, skoro glebę mamy taką jaką mamy, czyli wyjałowioną z cennych minerałów?

Suplementacja!

suplementy
suplementy

Ponieważ w krajach skandynawskich od wielu lat brakowało selenu w glebie, więc nietrudno dziwić się, że selen w postaci suplementu właśnie tam został najszybciej wyprodukowany i jego produkcja trwa w najlepsze do dziś.

Mam akurat pod ręką dwa rodzaje suplementów. Jeden jest produkcji szwedzkiej i nosi nazwę Selen + E, drugi jest produkcji duńskiej i nazywa się SelenoPrecise. Ten pierwszy zawiera 50 mcg selenu w jednej tabletce, a zatem trzeba przyjmować dwie tabletki dzienne, aby zabezpieczyć się przed różnymi nieprzyjemnymi niespodziankami. Ten drugi ma 100 mcg selenu, a to oznacza, że wystarczy jedna tabletka dziennie. Produkt szwedzki kosztuje 25 zł, a produkt duński 60 zł. Pretekstem do napisania tego artykułu stały się „podejrzane” ryby. Teraz wiemy, że gdy nasycimy organizm selenem, ryby przestaną być podejrzane i można będzie spożyć tuńczyka bez stresogennych wątpliwości.

Warto jednak wiedzieć, że selen ma wiele innych cennych właściwości i dlatego istnieje zalecenie stałego stosowania suplementacji tym pierwiastkiem, dzięki czemu zabezpieczymy sobie sprawność wielu tkanek.

KONSERWUJĄCY PIERWIASTEK

Selen jest przeciwutleniaczem chroniącym błony komórkowe przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Trzeba mieć świadomość, że następstwem zniszczenia błony komórkowej jest degradacja całej komórki, w efekcie czego przyspieszeniu ulega proces niszczenia tkanki, a wraz z nim proces starzenia się całego organizmu. Jeżeli zatem udaje się zachować trwałość błon komórkowych, to tym samym można mówić o ograniczeniu ryzyka zachorowania na raka oraz na chorobę sercowo-naczyniową. Po prostu selen jest elementem niezbędnym dla funkcjonowania układu immunologicznego.

WOLNIEJ SIĘ STARZEJEMY

Wyniki najnowszych badań pokazują, że selen odgrywa ważną rolę w syntezie DNA (kwas dezoksyrybonukleinowy), który jest najważniejszym składnikiem chromosomów w jądrze komórkowym oraz – w syntezie RNA (kwas rybonukleinowy), który bierze udział w syntezie białka. Działając w połączeniu z witaminą E i chroniąc błony mikrocząstek, selen opóźnia starzenie się komórek.

CUKIER SŁODZI CZY SZKODZI?

Największym wrogiem selenu są węglowodany słodkie. W ich obecności selen z diety, a nawet selen z suplementu staje się nieprzyswajalny. Jeżeli zatem zjemy na kolację biały ser z miodem albo z dżemem, to połknięta „na deser” tabletka selenu w niczym nam nie pomoże.

Deficyt selenu może być krótszy lub dłuższy, a jego następstwa bywają różne, w zależności od kondycji fizycznej organizmu. Mimo wszystko długotrwały deficyt powoduje, że na obszarze mięśnia sercowego powstają obszary martwicy, a w konsekwencji zwłóknienie, które zmniejsza powierzchnię tlenową, a tym samym może doprowadzić do niewydolności krążenia.

MĘSKI HAMULEC BEZPIECZEŃSTWA

Zaobserwowano, że u mężczyzn, u których został wykryty nowotwór, poziom selenu w osoczu krwi jest około 23% niższy niż u osób zdrowych. Szczególnie dotyczy to zagrożenia nowotworem prostaty. Naukowcy sugerują w związku z tą sytuacją, aby osoba chora przyjmowała dziennie selen w dawce 150 mcg, bo z badań wynika, że zagrożenie zmniejsza się dość mocno, nawet o 50%.

TABLETKI CZY ZDROWA GLEBA?

Wszystko to potwierdza konieczność „dożywiania się” selenem w tabletkach przynajmniej do chwili, kiedy nasi decydenci pójdą po rozum do głowy i nasycą nim glebę, bo tylko wtedy będzie gwarancja, że wyhodowane na czymś takim ziemniaki, marchew, pomidory oraz inne warzywa i owoce będą nam dodawać zdrowia zamiast je odbierać.

Facebook Comments
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Dla niego

Dodaj komentarz

Sprawdź też

smak dzieciństwa

Ten, kto wyprowadził się z domu rodzinnego i wie, co oznacza samodzielność rozumie tęsknot…