Wyrafinowana, do tego mało brutalna

Niemal od zawsze ludzie z różnych powodów szukali skutecznych metod zabijania, niekoniecznie przy użyciu siły i przemocy. Doskonale nadawały się do tego trucizny, które przez wiele stuleci były sprawdzonym narzędziem skrytobójczej zbrodni. Trucizna, obok noża, to jeden z najpopularniejszych środków pozbawiania życia drugiego człowieka. O ile ten drugi kojarzy się z brutalnością, o tyle trucizna jawi się jako coś bardziej skutecznego, a jednocześnie wyrafinowanego.

Trucizny są tak stare, jak długa jest historia ludzkości. Przez wieki znajdowały wiele zastosowań. Od niepamiętnych czasów podejrzane i śmiercionośne mikstury były niezwykle skutecznym orężem w rękach władców i pretendentów do tronu, zdradzanych żon i niewiernych mężów, wreszcie wszelkiej maści intrygantów i pospolitych bandytów. Choć trucicielstwo w większości kultur uchodziło za niegodziwość i oznakę tchórzostwa, to nigdy nie brakowało zabójców sięgających po tę zdradziecką i jakże skuteczną broń. Pomagały likwidować politycznych rywali, spędzać niechciane płody, były pomocne w przeprowadzaniu egzekucji. Od trucizn umierali zarówno cesarze i arystokracja, jak i zwykli mieszczanie. Dzisiaj po trucizny sięgają na przykład małżonkowie, by pozbyć się swojej drugiej połowy albo kogoś z najbliższego kręgu rodziny. Rozwód okazuje się drogim, trudnym i czasochłonnym rozwiązaniem, odrobina śmiercionośnej substancji rozwiązuje sprawę po stokroć szybciej.

Polecamy: Detektyw Promesa

Wokół nas istnieje wiele substancji, które po dostaniu się do organizmu człowieka sieją spustoszenie i doprowadzają do szybkiej, bolesnej, niekiedy bardzo trudnej do wykrycia śmierci. Inna rzecz, że wiele z tych substancji, w mniejszym stężeniu, ma dobroczynne działanie. Dopiero podane w nadmiernej ilości stają się dla człowieka śmiertelnym zagrożeniem. Jak powiedział Paracelsus, żyjący w XVI wieku lekarz i przyrodnik, zwany ojcem medycyn nowożytnej: „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, a wszystko zależy od przyjętej dawki”. Zabójcy -truciciele wykonują swój proceder w tajemnicy, dowody w procesach o otrucie są często trudne do zdobycia, a trucie zawsze odbywa się z rozmysłem i w sekrecie. W żadnym razie nie są to zbrodnie w afekcie, lecz starannie i z cynizmem zaplanowane przestępstwa.

Pieniądze szczęścia nie dają!

Boleśnie przekonał się o tym niejaki Urooj Khan, 46-letni mieszkaniec Chicago, który wygrał pod koniec czerwca 2012 roku milion dolarów w popularnej za oceanem „zdrapce”. Kupon loteryjny kosztował 30 dolarów. Gdy go zdrapywał, powtarzał sobie, że wygrał milion. Kiedy jego marzenia się spełniły, wrócił do sklepu i wręczył sprzedawcy 100-dolarowy napiwek.

Szczęśliwiec przyjechał do Stanów Zjednoczonych z Indii w latach 80. Wkrótce potem otworzył swoją własną pralnię chemiczną. Był spokojnym człowiekiem, bez nałogów i uzależnień. Czasami tylko w lokalnym sklepie kupował losy na loterii. Kiedy dowiedział się o wygranej, zadeklarował, że część pieniędzy przeznaczy na finansowanie jednego ze szpitali dziecięcych. Reszta wygranej miała dofinansować jego biznes. Planów nie zdążył zrealizować. Zdecydował się pobrać wygraną od razu w całości, kosztem wysokiego podatku. 19 lipca 2012 roku, po niezbędnych formalnościach, odebrał wygraną w wysokości 425 tysięcy dolarów. Wieczorem zjadł kolację w towarzystwie najbliższej rodziny, po czym położył się spać. Kilka minut później bliscy usłyszeli krzyk z jego sypialni. Khan był nieprzytomny. Przewieziono go do szpitala, gdzie zmarł. Sekcja zwłok nie wykazała żadnych urazów ani zawartości substancji odurzających we krwi. Jako przyczynę śmierci wskazano atak serca. Rodzina mężczyzny nalegała jednak na wykonanie dodatkowych badań. Dzięki nim w jego organizmie wykryto śmiertelną dawkę cyjanku. Ponad wszelką wątpliwość został otruty. Pomimo kilkuletniego śledztwa, w tej sprawie są same znaki zapytania. Nie wiadomo, kto i dlaczego podał mu zabójczy specyfik. Wiadomo, że spadkobiercy do tej pory toczą sądowe batalie o podział spadku po mężczyźnie, który nie miał okazji nacieszyć się wygraną.

Wszystkie części artykułu:

pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-1/

wangielskimogrodzie.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-2/

telematicsforum.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-3/

clumberspaniel.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-4/

weselnykamerzysta.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-5/

eventsbymarriott.pl/trucizna-dobra-na-wszystko-cz-6/

Facebook Comments
Załaduj więcej Redaktor
  • Satelita

    Satelita Made in Poland cz.1

    Polska jako centrum budowy satelitów? Brzmi dumnie. Nawet jeśli na takie stwierdzenia jest…
  • Satelita

    Satelita Made in Poland cz.2

    Lem i Heweliusz – satelity naukowe Jeżeli będziemy trzymać się chronologii, Lem jest…
  • Satelita

    Satelita Made in Poland cz.3

    Projekty komercyjne – Światowid Po satelitach naukowych przyszła kolej na komercyjne…
Załaduj więcej Dla niego

1 komentarz

  1. […] Trucizna dobra na wszystko cz.5 […]

    Powtórka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Najlepsze paliwo do życia – rozmowa z nestorem kulturystyki, 96-letnim Wincentym Cukierskim z Gdyni

Panie Wincenty, jak Pan się czuje po 4 latach ćwiczeń w klubie kulturystycznym? » A jak ma…